Patryk Vega – Złe psy. W imię zasad

IMG_20150921_133532Książka opisuje pracę w policji. Podchodzę jednak do niej troszkę sceptycznie. Niektóre historie są ciekawe, owszem, ale należy pamiętać, że są to jedynie wyjątki. Obawiam się, że ktoś tak zafascynuje się tą książką, że będzie myślał, że praca polskich policjantów to prawdziwy Dziki Zachód. Są różne przypadki, ale to wyjątki a nie codzienność.

Czasami jest brutalna, czasem ciekawa. Można z niej dowiedzieć się kilku przydatnych rzeczy, jak taką, aby nie ufać bezgranicznie policjantom. Jeśli obiecują, że za jakąś informację unikniemy odpowiedzialności albo dosięgnie ona nas w mniejszym stopniu to trzeba podchodzić do tego sceptycznie. Akurat takie informacje z tej książki warto wyłuskać. Mogą się przydać w życiu.

Nie bardzo lubię książki w formie wywiadów. Czasami traciłam wątek przez to, że było kilka osób udzielających odpowiedzi. Nie mniej jednak książka jest ciekawa, bezpośrednia, napisana prostym językiem. Dużo przekleństw – albo prezentują prawdziwe wypowiedzi, albo mają stworzyć wrażenie brutalności i potwierdzić tytuł: „złe” psy. Warto przeczytać i przemyśleć jej treść.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Joanna Chmielewska – Lesio

1442653444984Głównym bohaterem jest Lesio – architekt pracujący w biurze projektowym. Codziennie spóźnia się do pracy, co kończy się zawsze wpisem do książki spóźnień. Lesia spotykają różne przygody, dość zabawne i niezwykłe. Bez wzajemności zakochany w koleżance z pracy – pięknej Barbarze. Marzy o jednorazowym romansie. Szuka powodów swego nieszczęścia. Planuje morderstwo personalnej, później naczelnego inżyniera. Zapomina zagrać w totolotka za pieniądze swoich znajomych i – pechowo – akurat te liczby są trafione. Odkrywa w sobie talent malarski – sprzedane zostają jego obrazy. Zdanie współpracowników na temat Lesia ulega radykalnej zmianie – z półgłówka staje się ważnym członkiem zespołu. To dzięki niemu wygrany zostaje konkurs, który przynosi sławę całemu zespołowi. Szereg ciekawych i dowcipnych wydarzeń, a to wszystko w cieniu kierownika pracowni i naczelnego inżyniera, którzy zaczynają martwić się o swoje zdrowie psychiczne.

Książka podzielona jest na trzy części. Opowiadania łączą się ze sobą i tworzą całość. Nie jest obszerna, nie zawiera zbędnych opisów czy wydarzeń. A co najważniejsze – na prawdę śmieszy! Gorąco polecam, bardzo dobra na pochmurne dni.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Justyna Wydra – Esesman i Żydówka

Historia pewnej miłości w czasach II wojny światowej. Miłości zakazanej IMG_20150814_162526- pomiędzy hitlerowskim oprawcą a Żydówką działającą w podziemiu.  Debora, uciekająca z wagonu bydlęcego jadącego do Oświęcimia. Bruno, wysoko postawiony SS-man, który przestał wierzyć w ideały Trzeciej Rzeszy.

Współczucie Debory dla rannego Niemca okaże się dla niej zbawienne – później to on uratuje ją. Zakochują się w sobie, wiele razy próbują z tym skończyć, ale wzajemnie się potrzebują. Przełomem jest przeniesienie Brunona do władz obozu koncentracyjnego. To tragiczny cios dla ich miłości. Próbują ułożyć sobie życie osobno. Debora wyjeżdża do swojego partnera sprzed wojny. Jednak czy da sie przestać kochać?

Pomoc okazana Deborze i jej przyjacielowi okaże się dla niego zbawienna. Debora porzuci możliwość życia dostatnie u boku komunisty, aby ocalić Brunona od śmierci. Później w trójkę, razem z synkiem, wrócą do rodzinnego miasta rodziny Brunona.

Piękna historia o miłości. Książka napisana lekko i przyjemnie, poetyckim językiem, pełnym barwnych zwrotów. Myślałam, że nie będzie przewidywalna, jednak nie, jestem mile zaskoczona. Gorąco polecam.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Stephen King – Miasteczko Salem

11739665_805345076231040_1448730123_n

Podstawowe dzieło Kinga. Czemu sięgnęłam po nie tak późno? Sama nie wiem, zbierałam się, zbierałam aż w końcu przeczytałam. Ocena na lubimyczytac.pl to 7,3. Klasyk klasykiem, ale według mnie mogłoby być lepiej.

Bohaterem jest pisarz, który wraca do miasteczka. Tajemniczy dom Marstenów kupiony przez dwoje dziwnych ludzi. Kupiony w niezwykły sposób, nie do końca zaprezentowany. Dzieją się dziwne rzeczy, owszem, ale panie King, żeby wampiry?! Liczyłam na coś paranormalnego…

Zaczynają umierać ludzie, którzy wstają po zachodzie słońca, ciężko ich zabić i tylko marzą o tym, żeby kogoś ukąsić. Jeden z głównych bohaterów zostaje ugryziony, ale on nie staje się wampirem. Czemu? Czy to dlatego, że szybko zdezynfekował ranę? Nie wiem, ale ciekawiej mogłoby być, gdyby stał się jednym z nich.

Trzyma w napięciu, ale według mnie jest troszkę zbyt rozbudowany. Początkowo czytając wydaje się jak powieść bez szczególnych wydarzeń. Dopiero później nieco powoli narastają emocje.

Jak dla mnie to za mało, to nie to samo co Lśnienie, od którego nie mogłam odejść. Biorąc pod uwagę, że to klasyk oddaję należne hołdy. Nie mniej jednak miałam inne nadzieje.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Stephen King – Znalezione nie kradzione

11793194_810289795736568_246974338_n„Dla czytelników jednym z najbardziej elektryzujących odkryć jest właśnie to, że są czytelnikami – że nie tylko potrafią czytać (co Morris już wiedział), ale że są w tym zakochani. Beznadziejnie. Bez reszty.”

Jestem pod wrażeniem. Wiedziałam, że ta książka będzie dobra, ale że aż tak?

Zaczyna się nietypowo. Jeden rozdział z przeszłości, jeden z teraźniejszości. Z każdą kartką wszystko bardziej się układa. Po przeczytaniu pierwszej części już doskonale wiemy o co chodzi.

Interesujący pomysł. Do czego tak na prawdę zdolny jest fan literatury? Jest w stanie zabić autora, tylko dlatego, że ten oczernił jego idola. Bo przecież autor nie jest Bogiem, nie może decydować o losie bohaterów swoich dzieł. Morris stara się wyjść na warunkowe zwolnienie tylko po to, aby przeczytać dzieła ukryte w kufrze. Żyje tylko dla tej chwili, tylko możliwość przeczytania nieopublikowanych dzieł Johna Rothsteina jest jego życiowym celem. Może Jimmy Gold zostanie zrehabilitowany?

Przypadkowo na jego drodze stanie młody chłopak. Mieszka w jego dawnym domu, tak samo jak on zgłębia losy Jimmego Golda. Jednak chłopak będzie miał więcej szczęścia co do zapoznania się z ukrytym skarbem. Całkowicie zmieni on życie Pete’a.

Książka bardzo ciekawa. Nie ma nadmiaru wątków, wszystko układa się w spójną całość. Dodatkowo wpleciona została postać zabójcy z Mercedesa, niby nic nie wnosi do wydarzeń, a jednak w pewien sposób łączy. Nie zawiodłam się. Chciałabym, aby w moje ręce trafiało coraz więcej książek z nieoklepanym pomysłem, jak ta. Pozycja jak najbardziej warta przeczytania.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Marek Krajewski, Jerzy Kawecki – Umarli mają głos

11721340_805345086231039_1471261228_nNiezwykłe połączenie – pisarz i medyk sądowy. 12 spraw, opisanych przez Marka Krajewskiego, w których udział brał Jerzy Kawecki.

Po pierwsze, dobry pomysł. Wykorzystanie talentu Krajewskiego wraz z wiedzą i doświadczeniem Kaweckiego to strzał w dziesiątkę.

Po drugie, świetnie przedstawione. Nie jest to zwykły opis morderstw, ale przedstawienie wydarzeń jak w powieści. Mamy wrażenie, że to element fikcji literackiej, a potem przypominamy sobie, że przecież to prawda. Tym razem nikt tego nie wymyślił.

Po trzecie – udział medyka sądowego mógł spowodować, że książka będzie napisana w sposób niezbyt zrozumiały. Nic bardziej mylnego. Dzięki fabułom poszczególnych sytuacji wplecionych przez Marka Krajewskiego jak i przedstawieniu rozmów pomiędzy autorami książka jest prosta, przejrzysta.

Po czwarte – interesujące przypadki. Początkowo spodziewałam się, że będą to jakieś najgorsze morderstwa, rozczłonkowane ciała. Owszem, na 12 przypadków, kilka jest makabrycznych, ale nie wszystkie. Dzięki temu jest ciekawie, nie wiemy co nas spotka, bo każdy przypadek był zupełnie inny, a nie podobny.

Po piąte, cieszę się, że nie są to oklepane historie, które zna cała Polska. Dzięki temu, że są to przypadki, w których udział osobiście brał doktor Kawecki, są one ograniczone tylko do okolic Wrocławia. To sprawia, że nie czytamy o czymś co znamy z gazet, ale o zupełnie nieznanych nam wydarzeniach.

Tak jak myślałam – nie zawiodłam się. Gorąco polecam.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Barbara Wood – Ulica rajskich dziewic

11749771_805345082897706_2056678264_nBardzo dobra książka. Bardzo.

Przedstawia historię rodu Raszidów. Jest ciekawa, dokładna a zarazem przejrzysta. Najważniejszą rolę pełnią urywane wątki – poruszony zostaje temat, ale czasem brakuje jasnej odpowiedzi, którą poznajemy dopiero w kolejnych rozdziałach. Niby zwykły zabieg, ale doskonale przeprowadzony. Dobre powiązanie starych wydarzeń z nowymi. Dzięki temu książka, mimo dużej ilości wydarzeń, jest spójna.

Poznajemy historię rodziny oraz jej członków. Postacie przedstawione są w taki sposób, że stają się bliscy dla czytelnika. Mamy poczucie, że żyjemy wśród nich.

Doskonale przedstawiona kultura Egiptu na tle wydarzeń historycznych. Obrzezanie (oraz różnice w okolicznościach jego przeprowadzenia ze względu na płeć dziecka), aranżowanie małżeństw (najpierw poznasz męża, miłość przyjdzie później), surowość prawa w stosunku do kobiet. To nadzwyczajne jak dużo dowiedziałam się o kulturze i obyczajach wielowyznaniowego Egiptu po lekturze jednej książki.

Według mnie książka jest doskonała. Czytałam ją z zaciekawieniem. Ciekawe zakończenie – mamy wrażenie, że wiemy jak się skończy, a tu nagle okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Zastanawiałam się co by było gdyby ojciec nie był tak dobry. Gdyby nie pozwolił córce tańczyć? Nie pozwolił siostrze wrócić? Nie przyjąłby swojej córki po wygnaniu? Może to pomysł na alternatywną historię…

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Simon Beckett – Rany kamieni

Po pierwsze, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, ze Beckett w tej książce się cofnął. Nie, mistrz się nie cofa. Książka po prostu ma inny charakter, nie jest podobna do poprzednich. Czy to znaczy, że jest zła? Na pewno nie.

Jest inna niż zawsze. Historia rodziny na farmie, dziwne spojrzenia ludzi w mieście. Tajemnice, ciągłe tajemnice. Trzyma w napięciu, pobudza wyobraźnię. Nie ma mowy o określaniu kiedy rozwinęły się w ciele larwy much. Nie ma mowy o częściach ciała. Nie, to nie „Chemia śmierci”.

Bardziej można tu mówić o thrillerze psychologicznym. Człowiek na farmie, który powoli odkrywa wszystkie tajemnice. Jak na Becketta przystało zakończenie jest nietypowe, chociaż troszkę przewidywalne. Nie mniej jednak gorąco polecam.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Katarzyna Michalak – Nie oddam dzieci

Po przeczytaniu opisu książki byłam bardzo ciekawa co to za dzieło. Tak więc wzięłam się do czytania.

Książka dość krótka – z jednej strony mogłoby być troszkę więcej wydarzeń, dłużej trzymać w niepewności, ale z drugiej jest zwięzła i na temat, bez zbędnych postaci czy historii. Scena z wypadkiem bardzo mnie wzruszyła, miałam ochotę płakać. Nie podzielam komentarzy, że książka jest przerysowana. To literatura, możemy pozwolić sobie na fikcję i na zdarzenia, które nie miałyby miejsca w rzeczywistości. A dzięki swojej wyrazistości jest ciekawsza. Troszkę miałam wątpliwości co do rozprawy, która zbyt szybko się skończyła. Ja zawarłabym tutaj przynajmniej ze dwa posiedzenia, żeby bardziej odzwierciedlało to sytuację w polskich sądach i aby trzymać czytelnika w niepewności. Zakończenie również dość ciekawe, dość mało prawdopodobne, ale ważne, że sprawiedliwe.

Troszkę lakoniczna, ale gra na emocjach. Czujemy sympatię do jednych, nienawiść do drugich. Więcej wydarzeń i opisów wzmogłoby te odczucia. Nie mniej jednak książka, według mnie, godna uwagi.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

James Herbert – Szczury

IMG_20150424_134008

Cóż mogę powiedzieć. Szczurów nienawidzę.

To chyba dlatego przekonałam się do przeczytania tej książki. Znaleziona w bibliotece, na pierwszy rzut oka bestseller to raczej nie jest. Ale cienka, to co mi tam!

Fabuła dość ciekawa, opisy sytuacji i to co szczury robiły z ludźmi – na poziomie. Jednak mam parę zastrzeżeń. W interesujący sposób autor przedstawiał co pozostawało z ofiar, ale czy aby opisać każde wydarzenie trzeba było tak dokładnie przedstawiać życiorys tych ludzi? Nie wydaje mi się. Nudziło, nie zdążyłam poczuć sympatii do przedstawianych postaci bo nie było na to czasu. To zdecydowany minus.

Przymuszałam się do niej, zaczęła być ciekawa dopiero na ostatnich stronach. A szkoda.

Dzieło mnie nie porwało, nie przeżywałam tej książki w jakiś nadzwyczajny sposób. Nie znam autora – być może ma jakieś ciekawsze pozycje w swoim dorobku.

Wydaje mi się, że gdyby podane wydarzenia wziął w ręce ktoś inny mogłaby być to książka nawet rangi bestselleru. Ciekawsze zwroty akcji, nieco intrygi. Oj tak, to byłoby coś.

Na dzień dzisiejszy książka nada się do przeczytania jeśli już nic ciekawszego nie mamy pod ręką. A szkoda, bo temat ciekawy.

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy